„Broda niżej. Biodro w lewo. Nie oddychaj.” Stoję w świetle softboxa i przez następne kilka sekund moje ciało należy do kadru. Potem trzaska migawka, ktoś mówi „mamy to” i ciało wraca do mnie. Pytanie tylko, w jakim stanie.

O tym chcę dziś napisać. Jak to jest żyć w ciele, które codziennie ktoś ogląda, ocenia i fotografuje. I jak odzyskuję je dla siebie, kiedy gasną światła.

Pierwszy raz, gdy zobaczyłam siebie oczami obiektywu

Pamiętam, że pierwsze zdjęcia oglądałam z dziwnym uczuciem. To byłam ja, a jednocześnie ktoś zupełnie inny: gładsza, bardziej pewna siebie niż w tamtej chwili. Wtedy po raz pierwszy zrozumiałam, że istnieją dwie wersje mojego ciała. Jedna mieszka w kadrze. Druga mieszka ze mną.

Ciało w pracy, ciało w domu

Najważniejsze, czego nauczyłam się przez lata, to oddzielanie tych dwóch ról. Na planie moje ciało jest narzędziem: ma światło, kąty, pozy, ma wyglądać. W domu ma czuć.

Rytuał wejścia i wyjścia z roli

Przed sesją mam swój rytuał. Po sesji drugi, równie ważny. Zmywam makijaż, biorę długi prysznic, zakładam coś miękkiego i tylko mojego. To jak zdjęcie kostiumu. Bez tego granica zaczyna się zacierać i patrzę na siebie oczami fotografa także w zwykły wtorek.

Lustro po sesji

Najtrudniejszy moment dnia nie jest przed kamerą. Jest wieczorem, przed lustrem, kiedy makijaż już zszedł, a w głowie wciąż słychać „jeszcze raz”. Uczę się wtedy patrzeć na siebie inaczej. Nie szukać kadru, tylko zobaczyć zmęczoną kobietę, która dobrze wykonała swoją pracę.

Retusz - kłamstwo czy narzędzie?

Tak, moje zdjęcia są retuszowane. Nie uważam retuszu za kłamstwo, tak samo jak nie uważam za kłamstwo makijażu czy światła. To element estetyki, jak kostium w teatrze.

Problem zaczyna się wtedy, gdy zapominamy, że to estetyka. Gdy porównujemy swoje ciało w świetle łazienki do zdjęcia, nad którym ktoś pracował godzinami. Dlatego poniżej pokazuję jedno zdjęcie przed retuszem i po nim. Nie po to, żeby się tłumaczyć, tylko żeby ta różnica była widoczna.

Komentarze, które zostają w głowie

Komplementy, które też są oceną

Kiedy ktoś pisze, że wyglądam idealnie, cieszę się. Ale nauczyłam się, że komplement o ciele też jest oceną. Jeśli moje poczucie wartości zależy od tego, że dziś ktoś uzna mnie za piękną, jutro ktoś inny może mi je odebrać jednym zdaniem.

Hejt i co z nim robię

Hejt przychodzi falami. Nie odpowiadam na komentarze o wyglądzie, bo mówią więcej o piszącym niż o mnie. Nie będę jednak udawać, że nie bolą. Bolą. Różnica polega na tym, że dziś wiem, że nie muszę ich nosić ze sobą.

Troska, której nie widać na zdjęciach

Ludzie pytają mnie, jak „utrzymuję formę”. Odpowiedź jest mniej spektakularna, niż się spodziewają. Najwięcej robi sen. Potem ruch, który lubię, a nie taki, który mnie karze. Jedzenie, które daje mi energię, a nie poczucie winy. I granice: dni bez kamery, bez telefonu, bez lustra.

Nie podaję tu wagi, wymiarów ani diet. Celowo. Każde ciało jest inne, a moje jest narzędziem pracy, nie wzorem do odtworzenia.

Dni, kiedy siebie nie lubię

Są takie dni. Zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać, patrząc na moje zdjęcia. Wtedy nie walczę ze sobą na siłę. Daję sobie dzień w dresie, piszę, czytam, dzwonię do kogoś bliskiego. Przypominam sobie, że ciało, które dziś mi się nie podoba, jutro zaniesie mnie na plan, przetańczy noc i przytuli kogoś ważnego.

Jeśli niechęć do własnego ciała zaczyna przejmować Twoją codzienność, porozmawiaj z psychologiem albo psychoterapeutą. To nie słabość. To dbanie o najważniejsze narzędzie, jakie masz.

Co powiedziałabym dziewczynie, która chce zacząć

Najczęściej zadawane pytania

Czy zdjęcia modelek są retuszowane?

W większości tak. Zakres bywa różny: od korekty koloru i światła po zmiany sylwetki. Warto o tym pamiętać, porównując się do zdjęć.

Jak modelki dbają o ciało?

Każda inaczej. U mnie najważniejsze są sen, ruch, który lubię, odpoczynek i granice, a nie restrykcyjne diety.

Jak radzić sobie z hejtem dotyczącym wyglądu?

Nie odpowiadać, ograniczać czytanie komentarzy, korzystać z filtrów i blokad, rozmawiać z bliskimi. Jeśli hejt przeradza się w nękanie, dokumentuj go i zgłaszaj.

Jak budować dobrą relację z własnym ciałem?

Zacząć od wdzięczności za to, co ciało robi, a nie tylko za to, jak wygląda. Ograniczyć porównywanie się do zdjęć. Szukać wsparcia, gdy jest trudno.

Kiedy gasną światła

Moje ciało jest moim narzędziem pracy. Ale przede wszystkim jest moim domem. Kiedy gasną światła, wracam do niego i każdego dnia uczę się, żeby był to powrót do siebie, a nie do kadru.

Jeśli ciekawi Cię, jak przygotowuję się do sesji, zajrzyj do wpisu Moje sekrety — jak przygotowuję się do sesji. A o tym, czego nie widać za kadrem filmów dla dorosłych, piszę szczerze na emilialiston.com.

Twoja Emili 🖤